O cudzie, który w sercach ludzkich trwa(ł)...

REFLEKSJE na 15. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II

dział: życie polonii
autor: Beata Kaczmarczyk
opublikowano: 2020-04-02 00:00:00


 2 kwietnia 2005

   15 lat temu jeszcze z nami był. Był do godziny 21.37... Czekaliśmy z niepokojem na wieści z Watykanu, a te nie były pokrzepiające.

Czas się zatrzymał. Trudno było skoncentrować myśli, jeszcze trudniej było trwać w codzienności obowiązków.

Nasze poruszone serca wyrywały się do Niego, do Naszego Papieża. Cały świat pędzący w szalonym pędzie, nie wiadomo dokąd, ukląkł przy łóżku umierającego człowieka, największego duchowego przywódcy ludzkości. 

  A ON - powracając do Domu Ojca - zapalał miliony iskierek w ludzkich sercach. W milczeniu i cierpieniu siał dalej...

Swym niezwykłym odchodzeniem nadał najgłębszy sens przemijaniu. Odczarował śmierć. Uwolnił nas od panicznego, ludzkiego lęku. 

Jego słowa: "Nie lękajcie się!"  i "Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens!"- zyskały głębszy wymiar.

Aż przekroczył Próg...


  Dziwne to były chwile...

Nastała Pustka i Cisza. Pustka w świecie i nas samych... Pustka domagająca się wypełnienia, oczekująca naszego TAK powiedzianego Bogu. TAK na nowo zrozumianego, odczytanego, dojrzalszego. Pustka, którą wypełnić można jedynie owocami wyrosłymi z ziaren zasianych przez Niego...

A MY?

Telewizja, radio, prasa, Internet pełne były wspomnień i deklaracji wierności Jego nauce. Zamilkły reklamy. Na jednej ze stron internetowych zdanie: "Obiecujemy stale zmieniać na lepsze otaczający nas świat...." Pod spodem 90 tys. podpisów zebranych tylko w ciągu kilku dni...Kibice zwaśnionych klubów piłkarskich wspólnie oddawali Mu hołd. 

W kościołach dzień i noc czuwali wierni.  Pomniki postawione jeszcze za życia Naszego Papieża tonęły w kwiatach. 

Ze zniczy powstawały ogromne, ogniste krzyże. 

Ludzkie dłonie łączyły się w znaku pokoju, twarze największych wrogów patrzyły na siebie życzliwie. Człowiek garnął się do człowieka. Bliżej nam było do siebie, bo wtedy łatwiej znosić ból, łatwiej milczeć, modlić się.  Modlić się razem z ludźmi, których spotykamy codziennie na ulicach.Z tymi, których znamy dobrze lub tylko z widzenia, a może nie znamy wcale, choć mieszkają blisko, tuż obok.

Przestaliśmy wstydzić się dobra, życzliwości, uśmiechu, łez...

Potrafiliśmy żyć dla innych. Byliśmy RAZEM.

Kwiecień 2020

   Święty Jan Paweł II patrzy na nas z Domu Ojca. Na wszystkich i na każdego z nas z osobna... Czeka na nasze TAK albo NIE...Nie chce półprawdy...

Czas płynie szybko, aż trudno uwierzyć, że to już piętnaście lata...

Mamy mnóstwo obowiązków. Skoncentrowani na codzienności i przyszłości, rzadko spoglądamy w przeszłość. Myślimy o własnym dobru. Dalej nam do ludzi. Trudniej się dzielić. Trudniej zrozumieć.  Mniej radości i spontaniczności gestów.

Jesteśmy...

Ale gdzie jesteśmy naprawdę?

 

Czy kwiecień 2005 ma szanse powtórzyć się w naszym życiu?

 

Dwa kwietnie...

Jeden CZŁOWIEK

Jedno życie...

Jedna prawda...