RAZEM wielką mamy MOC, czyli kolejne małe Betlejem w New Britain

przedświąteczna akcja charytatywna

dział: życie polonii
autor: Beata Kaczmarczyk
opublikowano: 2023-12-07 00:00:00

Boże Narodzenie powoli roztacza już w naszych domach aurę magii. Nadchodzi czas ciepłych, radosnych, rodzinnych spotkań, czas szukania sposobności, by innym sprawić przyjemność... 
Dobrze się dzieje, że w takich właśnie chwilach ta przedświąteczna magia przenoszona jest także ciut dalej niż nasz dom - w miejsca, gdzie trwający czas - niestety -  nie pachnie piernikiem...

Piszę dziś o tym, bo jako społeczność polonijna Connecticut mieliśmy w ostatnią sobotę, 2 grudnia okazję i możliwość doświadczyć tego poczucia. 
Stało się to w konsekwencji całej serii działań przyjaciół i znajomych RAFAŁA KORCZAKA - oficera policji z New Britain, a także wieloletniego zawodnika polonijnych drużyn piłkarskich - Polonia Falcon i Polonez, który od kilku miesięcy zmaga się z chorobą nowotworową. A ta z kolei  kładzie się cieniem na codzienność jego najbliższych, komplikuje sprawy pozornie zwyczajne... Stąd - dochód z tej przedświątecznej akcji charytatywnej, która miała miejsce w Crystal Ballroom w New Britain, stał się wsparciem dla rodziny Korczaków. 

Były rozmowy przy winie i smakowitym poczęstunku, loteria, a także spektakularna licytacja głównego fantu, którym okazał trzydniowy pobyt dla 10. osobowej grupy w pensjonacie w Vermont. Osiągnęła ona cenę $2.000, a nabywcą tego atrakcyjnego vouchera została Joanna Gajor - znana lokalnej Polonii listonoszka z rejonu Broad Street w New Britain. 

Bardzo wzruszającym momentem wieczoru było kilkuminutowe spotkanie obecnych z Rafałem, który w geście wdzięczności odbył rundę samochodem wokół Crystall Ballroom (za kierownicą siedziała żona Dorota). Serdeczność jego uśmiechu i wymowna gestykulacja (widziane zza szyby) sprawiły, że zebrani na zewnątrz ze wzruszeniem wiwatowali na jego cześć, wznosili okrzyki z pozdrowieniami i życzeniami powrotu do zdrowia.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że loterię i aukcję prowadził kolega Rafała z pracy i z boiska - Jakub Lonczak, także oficer policji z New Britain, a znaczącą część pracy na rzecz tej akcji wykonała Eliza Sobota, siostra żony "Raffy'ego".

  

  

  

I co teraz napisać?
Może to, że z całego tego zdarzenia wyłania się bardzo wiele jasnych myśli. W tym - pięknych myśli o lokalnej Polonii. Te chwile wiele rzeczy przed nami odkryły, wiele zdemaskowały, pomogły uporządkować i nazwać. W wielu utwierdziły...   

Ogromnie cieszy, że wbrew obiegowym opiniom wciąż przekraczamy siebie dla innych i wspieramy się wzajemnie. Nie ulega przecież wątpliwości, że włączając się do tej charytatywnej akcji przekazaliśmy Rafałowi i jego rodzinie informację: JESTEŚCIE DLA NAS WAŻNI, a sami, w tych niełatwych życiowo czasach, utwierdziliśmy się w przekonaniu, że RAZEM wielką mamy MOC. 

Ten sobotni wieczór, w którym uczestniczyło ponad 400 osób (!), jest piękną opowieścią o dobroci i życzliwości, o przyjaźni i odpowiedzialności, o otwieraniu się na innych, o prezentach ukrytych w sercach, i o wielu szlachetnych ludziach....

Zatem, w imieniu rodziny Korczaków i organizatorów tej akcji SERDECZNIE DZIĘKUJĘ wszystkim sponsorom (znanym z nazwiska i anonimowym) oraz uczestnikom spotkania (w tym bardzo licznej grupie pracowników policji) za to, że stworzyli to małe Betlejem w New Britain.
To bezcenny skarb, także w wymiarze terapeutycznym.

Rafale, przed nami niezwykły czas oczekiwania na kolejny zimowy cud, na kolejną zimową nadzieję...
Pozostajesz w naszych myślach...
I czekamy na powrót spontanicznych spotkań z NASZYM policjantem na ulicach "polskiego miasta" w Connecticut...

PS. Nie wszystko zależy od nas. Ale czasem wystarczy już to, że możemy zrobić chociaż niewiele. Zrobić "co się da". I nie nam oceniać, ile znaczy nasze branie spraw w swoje ręce. Ten obszar jest niezbadany...